Jeszcze więcej bransoletek

Tak się rozpędziłam, że zrobiłam jeszcze kilka bransoletek, żeby mieć kolorystyczne dodatki w moich ulubionych kombinacjach. Brakuje jeszcze tylko fioletowej, ale nad tym już pracuję.



Białosrebrzystokryształowa siedziała w mojej głowie od dłuższego czasu. Zrobiłam ją z ulubionych zawieszek, koralików, kryształków oraz innych skarbów. 


Tak się prezentuje na łapce.


Ta owocowo soczysta ma się kojarzyć z latem, słońcem, radością i pozytywną energią. Taki drobiazg na szare, smutne dni.


A tak wygląda na ręce.


Błękitna, tak jak biała, od dawna za mną chodziła i zrobiłam z ją z różnych nazbieranych i zachomikowanych skarbów, które kolorystycznie mi się zgodziły.


I na ręce.



Czerwoną zrobiłam dla koleżanki jako uzupełnienie nieco rozsypanych korali.


Wiem, że są to rzeczy proste, by nie rzec banalne, ale dla mnie mają znaczenie osobiste, pasują do moich ulubionych ubrań, zrobione są z drobnych detali, które gdzieś tam kiedyś wynalazłam, uzbierałam. To trochę tak jak z robieniem amuletów z nazbieranych na plaży muszelek i kamyków, niby nic, a dla tych co je tworzą oraz nimi obdarowanych mają magiczną moc.

U mnie, jak wcześniej wspomniałam, powstaje jeszcze fioletowo - czarny i może, może coś w kolorze indygo. Zobaczymy, co znajdę w swoich słoiczkach i puszkach z drobiazgami.
To by było na tyle. Udanego weekendu wszystkim i do znowu!

Bransoletka z malachitu i metalowych koralików

Dzisiaj coś zupełnie, zupełnie innego. Rzecz powstała z potrzeby.
A konkretnie potrzebowałam czegoś pod kolor do lnianej, zielonawej letniej kiecy. Kupiłam dawno temu na giełdzie minerałów torbę oszlifowanych i przewierconych malachitowych kamyczków i długo to u mnie leżało, czekając na lepsze czasy i pomysł na wykorzystanie.
No i się doczekało. Jest bransoletka, elastyczna, wygodna, bez zapięcia, tak zwany rozmiar uniwersalny.
Fotki poniżej.


A tak się prezentuje na ręce.




W planie mam jeszcze kilka nieco innych wersji kolorystycznych i stylistycznych.
Chętnie też wykonam tego typu bransoletki na zamówienie.
Zainteresowane osoby proszę o kontakt.



Deszczowa Sukienka, czyli farbowane metamorfozy



Dzisiaj wracam do tematu farbowania, tym razem nie włóczki, czy gotowych wyrobów włóczkowych, a ubrań.
Zacznę od tego, iż uwielbiam białe rzeczy. Uwielbiam je dopóki są białe i nowe, czyli generalnie bardzo krótko. Najlepiej niech sobie wiszą w szafie i czekają na specjalne okazje.
Tak też wisiała sobie jedna bardzo ładna letnia sukienka, z pięknym haftem.
Jako, że lato mamy w pełni, zdecydowałam, że może trochę w niej pochodzę.
Gdy wyciągnęłam ją z szafy niestety okazało się, że miejscami porobiły się jakieś dziwne zacieki, pranie i delikatne wybielanie niewiele pomogły, beżowe zacieki zrobiły się szare i tyle. Szkoda mi było sukienkę wyrzucić, dlatego też postanowiłam się pobawić trochę barwnikami do tkanin.
Efekty do zobaczenia poniżej.
Wiem, że oryginalna biała sukienka była śliczna, ale efekt farbowania i malowania uważam za wyjątkowo zadowalający.


Moja letnia sukienka przed i po farbowaniu.




Poniżej jeszcze kilka fotek, zbliżenie na przód i widok z tyłu.






 I to na dzisiaj tyle. Nie wiem, kiedy znowu chwycę za szydełko, ale mam jeszcze kilka rzeczy do zafarbowania, więc na brak zajęć nie narzekam.
Dziękuję za odwiedziny i zapraszam niebawem.








Coś z innej beczki - Makrama

Witajcie po kolejnej długiej przerwie.
Znowu z przykrością informuję, iż nie mam czasu na tworzenie i publikowanie zdjęć moich szydełkowych prac i że bardzo mi brakuje zarówno szydełkowania jak i blogowania.
Dziś jednak dla odmiany chcę się z Wami podzielić twórczością cudzą.
W niniejszym poście przedstawiam Wam prace, wykonane techniką makramy, których autorką jest artystka plastyk oraz pedagog z wieloletnim  doświadczeniem Katarzyna Wieczorkiewicz Wójcik, absolwentka Instytutu Wychowania Artystycznego na Uniwersytecie Marii Curie - Skłodowskiej w Lublinie.



Ta dużych rozmiarów makrama powstawała przez długie miesiące ze sznurka sizalowego i drewnianych koralików, obecnie zdobi ścianę w sypialni autorki.


Zielono - fioletowa makrama powstała na zamówienie i niedawno trafiła do rąk nowego właściciela.

Poniżej kilka zdjęć prac wykonanych przez Katarzynę oraz podopiecznych Warsztatu Terapii Zajęciowej w Gilowicach, gdzie moja znajoma artystka pracuje od wielu lat jako instruktor terapii zajęciowej. 










 Powyższe makramowe dekoracje zostały wręczone mamom oraz opiekunkom podopiecznych wspomnianego Warsztatu Terapii z okazji Dnia Matki. Tych pięknych, precyzyjnych robótek powstało aż 50.

Katarzyna Wieczorkiewicz Wójcik oprócz wykonywania i uczenia makramy zajmuje się również tworzeniem batiku , a także uczy rysunku i malarstwa.
Zainteresowanych samą techniką makramy, nauką tejże sztuki, bądź nabyciem lub zamówieniem plecionych wyrobów, zapraszamy do zamieszczania komentarzy, zadawania pytań oraz kontaktowania się z nami za pośrednictwem formularza dostępnego na stronie głównej bloga.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam do czytania kolejnych postów, na które, mam nadzieję, nie będziecie musieli zbyt długo czekać.





Wiosenna, wielkanocna szydełkowa serweta

Witajcie po bardzo długiej przerwie.
Niestety, cała masa zmartwień i problemów w tak zwanym codziennym życiu sprawiła, że prawie nie mam czasu tutaj zaglądać. Smutno mi bardzo z tego powodu, tym smutniej, że szydełkować i tworzyć nowych projektów też już praktycznie nie mam czasu. To, co dzisiaj chcę Wam pokazać zrobiłam prawie dwa lata temu. I jakoś tak przeleżało na dnie pudełka. Wykopałam ową rzecz przy okazji robienia porządków w trakcie przeprowadzki.
A tematycznie robótka na czasie, bo już prawie wiosna i za chwilę święta.
Zatem wrzucam fotki dużej, szydełkowej serwety w kolorkach żonkilowo - kurczaczkowych.




Wzór ze starego włoskiego czasopisma. 




Serweta ma 80 centymetrów średnicy i została wykonana z dwóch rodzajów cienkiego, bawełnianego kordonka.




Brzeg z takimi fikuśnymi wykończeniami, które trzeba mozolnie rozprasowywać i całość koniecznie od czasu do czasu krochmalić, bądź usztywniać na inne sposoby.