niedziela, 15 stycznia 2017

Szydełkowe ponczo

Witajcie.
Dzisiaj chcę Wam pokazać coś co mi wyszło trochę przypadkiem.
Chciałam zrobić tunikę z kwadratów, inspirowaną czymś, co zobaczyłam w jednym internetowym sklepie, a konkretnie miała  to być tunika z bardzo szerokimi rękawami, typu kimono, ale nie podobało mi się, jak się układał. Miałam już zrobioną sporą część robótki, z łączonej włóczki, więc szkoda mi było pruć.
Myślałam dosyć długo jak to ugryźć, no i wymyśliłam ponczo.




Jest to wdzianko zdecydowanie wiosenne, w rozmiarze bardzo uniwersalnym. Powstało z popularnej, niemechacącej się włóczki Himalaya. Wzór kombinowany i to bardzo.
Chciałabym popełnić kolejne ponczo w nieco innej wersji i koniecznie z kapturem, ale to raczej w okolicach następnej zimy.

wtorek, 10 stycznia 2017

Mniej niż 100 gram, czyli pomysł na ciepłą, puszystą czapkę z łańcuszka.

Witajcie. Dzisiaj słów kilka o czymś, co nas, dziergających, spotyka dosyć często.
A mianowicie o dylemacie z serii, mam fajną włóczkę, ale mało, czyli jeden, dwa motki, otrzymane od dobrej koleżanki, w spadku po babuni, kupione  na wyprzedaży, czy wykopane w "Lumpku".
Nie rozwiąże w tym poście wszystkich włóczkowych dylematów, ale przynajmniej spróbuję poradzić coś na sytuację pod tytułem "Mam około 100 gram cienkiej, miękkiej włóczki i nie wiem, co z niej zrobić."

Pokażę Wam, co miałam do dyspozycji i co z tego zrobiłam.
Jest zima i to mroźna, więc wybór był oczywisty. Padło na kolejną, ciepłą czapę.




Włóczka, której użyłam, to cienki, bardzo delikatny miękki akryl z pięknym, aksamitnym połyskiem, idealna na wyroby dla niemowląt i małych dzieci, których to nie posiadam, a z cienkiej włóczki nie bardzo lubię robić. Oczywiście można po prostu złożyć nitkę podwójnie i tym sposobem nasza włóczka wydaje się grubsza, ale ja chciałam uzyskać bardziej przestrzenny i puszysty efekt, więc po prostu większość mojej włóczki przerobiłam na łańcuszek, z którego to powstała czapka.




Łańcuszek robiłam szydełkiem 3,5 mm (na zdjęciu powyżej). Natomiast do zrobienia czapki użyłam szydełka o rozmiarze 5,5 mm.




Co do wzoru na czapkę. Polecam połączenie słupków oraz podwójnych słupków, w kombinacjach reliefowych. Sprawdzą się również rozmaite muszelki, wachlarzyki, ważne, by wzór nie był zbyt ażurowy, bo czapka ma być ciepła. Odradzam półsłupki, bo całość będzie za bardzo zwarta i zbita, a chodzi nam o uwidocznienie naszych łańcuszkowych splotów.
Pompon jest całkowicie opcjonalny. Ja dodałam, żeby całość "dosłodzić". A co ciekawe, zostało mi jeszcze około 30 gram włóczki (starczy na ocieplacze na łapki), czyli misja zakończona sukcesem.

I to już wszystko w tym poście. Zachęcam do eksperymentowania i dzielenia się uwagami oraz pomysłami.

piątek, 6 stycznia 2017

Imprezowy gorset - top, czyli moje pierwsze podejście do fileta

Karnawał się zaczął. Czas na imprezy i tańce, czas by założyć coś nietypowego i oryginalnego.

Dziś chcę się z Wami podzielić moimi doświadczeniami związanymi z powstawaniem tego oto skromnego szydełkowego drobiazgu, który pierwotnie miał być luźną, nieforemną letnią koszulką, tudzież bluzą.



I zgadnijcie co się stało. Ano brakło mi włóczki. Pomyślałam sobie, że to nie problem, że po prostu zamówię sobie kilka motków w którejś ze sprawdzonych internetowych pasmanterii. No i guzik. Białego koloru Alize Diva silk effect nie uświadczyłam nigdzie, przez dobre dwa tygodnie. Kremowy, ecru, beżowy owszem, ale zwykłego białego nie było. Nic dziwnego, bo lato było w pełni, a wspomniana włóczka jest wprost idealna do dziergania wszelkich letnich, lekkich i przewiewnych kreacji, w tym dodatków ślubnych.
Miałam nawet taki szalony pomysł, że dokupię kilka motków w kolorze kremowym, a potem całość ufarbuję, ale niestety mikrofibra nie farbuje się najlepiej w domowych warunkach i tradycyjnymi metodami.
W końcu koleżanka poratowała mnie jednym motkiem i tym sposobem mogłam zrobić coś konkretnego.


No to teraz już wiecie, że na zrobienie tego topu zużyłam dokładnie dwa motki, czyli łącznie 200 gram włóczki. 
Zaznaczam, że było to moje pierwsze podejście do techniki zwanej filetem i wiem, że najlepiej do tego typu szydełkowania nadają się nici bawełniane, ale ja, jak to ja, musiałam spróbować inaczej, a Alize Diva efekt jedwabiu bardzo mi się spodobała, ze względu na splot i połysk, aczkolwiek, w przyszłości spróbuję tradycyjnych bawełnianych kordonków, żeby mieć porównanie.



Co do samego projektu, rzecz kombinowana. Koniecznie chciałam coś z czachą, więc powstało kilka szkiców Jolly Rogera i kilka kwiecisto - czaszkowych motywów inspirowanych dias de los muertos, które zamierzam wykorzystać w przyszłości. Stanęło na uproszczonym wizerunku czachy, w połączeniu z serduszkami i pajęczą siecią.
Rozmiar topu, gorsetu można łatwo regulować, gdyż z tyłu znajduje się standardowe gorsetowe wiązanie.
 I tu wspomnę, że bardzo mi się filet spodobał. Jest to technika nieco pracochłonna, ale wyjątkowo łatwa i przyjemna.  Praktycznie wszystko, każdy obraz można przerobić na piksele (czy narysowane na kartce kwadraty), a następnie wykorzystać jako motyw do szydełkowania. Polecam każdemu, nie tylko na serwetki i obrusy. 
Oczywiście ja wciąż chcę zrobić wspomnianą na początku filetową bluzkę oversize, ale tym razem kupię odpowiednią ilość włóczki zanim przystąpię do dłubania.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Mój ulubiony sweter

Dzisiaj dzielę się czymś, co zrobiłam niecały rok temu i co z dumą i przyjemnością noszę. 
Na wstępie wspomnę, że odkąd pamiętam, chciałam mieć coś takiego w swojej szafie, bo uwielbiam wszelkiego rodzaju średniowieczne, gotyckie nieco fantazyjne kreacje. Nie miałam natomiast bladego pojęcia, jak się za takie coś zabrać.
Zrobienie jakiego bądź swetra wydawało mi się rzeczą niewykonalną.
Natchnienie przyszło kiedy robiłam seryjnie małe pięciokąty na koc i pomyślałam, że ten prosty do wykonania kształt pięciokąta można wykorzystać do zrobienia spódnicy, tuniki. No i tak się zaczęło. Potem doszły rękawki. 
Nieco głowiłam się nad połączeniem wszystkiego w całość, obawiając się, że sweter nie będzie miał odpowiedniego fasonu i nie będzie się na mnie dobrze układał. Jednak udało się osiągnąć zamierzony efekt i to nawet bez prucia.
Mam, noszę i cieszy mnie, bo jest wymyślony i zrobiony przeze mnie.




Do zrobienia tego sweterka użyłam około 400 gram akrylowej włóczki SMC Bravo, kolor beż. Jest to bardzo lekka i miękka włóczka, doskonała na całoroczne wyroby, takie jak swetry i szale. 
Domyślam się, że moje dzieło nie prezentuje się najlepiej na standardowym manekinie.
Jak wspomniałam, wdzianko robiłam dla siebie i co prawda jestem tego samego wzrostu, co moja plastikowa modelka, ale jest mnie znacznie więcej i mam nieco inne proporcje, jednak fason omawianego tutaj sukienko - swetra jest dosyć uniwersalny i tuszujący niedoskonałości sylwetki, a rozmiar można łatwo zmodyfikować, dodając rzędy (okrążenia).
Planuję zrobić jeszcze kilka sweterków tego typu i zdecydowanie mam zamiar opublikować szczegółowy schemat, kiedyś. Jeśli są osoby, którym podoba się moja robótka i które chciałyby zrobić dla siebie taką rzecz, proszę o wsparcie moralne i motywujące kopniaki, które sprawią, że szansa na to, że opracuję schemat zdecydowanie wzrośnie.  :)

piątek, 23 grudnia 2016

Łatwy, szydełkowy komin

Witajcie. Dzisiaj takie łatwe, małe coś, szydełkowy komin lub jeśli wolicie krótka pelerynka. Zrobiona z głowy, na szybciocha, a okazała się ciepła i wygodna. 


Do wykonania tego projektu wykorzystałam jeden motek (100 gram) włóczki Madame Tricote Tango, w kolorze brudny róż, a do ozdobnych wykończeń tejże samej włóczki w kolorze ciemnofioletowym. Użyłam szydełka rozmiar 5,5  i jak to u mnie bywa całość powstała bez żadnego schematu, dodam, że praca zajęła mi mniej niż dwie godziny.